Od ponad miesiąca szukaliśmy domów dla suczki i jej 4 (obecnie półrocznych) córek. Dwie mocno wycofane sunie trafiły pod opiekę Fundacji w Łodzi. Jedna, największa i najbardziej wycofana sunia trafiła wczoraj do domu, gdzie zostanie podjęta próba socjalizacji. Na razie sytuacja jest dramatyczna – sunia nawet nie patrzy na człowieka i omija go wielkim łukiem. Na szczęście je, pije i załatwia potrzeby. Jej malutka siostra – trafiła do naszego doświadczonego domu tymczasowego. Tu sytuacja jest jeszcze gorsza, bo sunia nie załatwia potrzeb.
Psie dzieci musieliśmy „wydobywać” z budy. Od pół roku – czyli całe swoje życie – nie wychodziły z kojca, nie poznały innego życia, nie znały trawy pod łapkami, kropli rosy na nosku, głaszczącej ręki człowieka, zabaw, gonitw czy tarzania się. Poza tym malutka sunia ma tzw. wiśniowe oczy, czyli wypadnięcie gruczołu trzeciej powieki, które trzeba pilnie operować. Również to psie dziecko najgorzej zniosło podróż – mała niemal całą drogę wymiotowała, dotarła do domu tymczasowego wymęczona i strasznie brudna – przez co, mimo wszystko – musiała zostać wykąpana.
Mamusia suczek jest radosna, otwarta, ciekawska i odważna – na pewno kiedyś miała dom, umie jeździć autem i wskakuje na fotel kierowcy, w domu tymczasowym od razu wskoczyła na kanapę. Poza sterylizacją jest gotowa na dom – waży 8 kg i ma około roku.
PS. Poniżej zdjęcia z wieczorno-nocnej akcji, nie mamy więcej zdjęć najbardziej wycofanej suni – zrobienie jej zdjęcia jest na razie niemożliwe, ponieważ albo szaleńczo biega, albo się chowa.
Lub wysyłając BLIK
572 543 396

