Lubaczowskie Serce dla Zwierząt Aktualności Mały kociak cudem przeżył noc po wypadku. Teraz walczy o życie. Pomóżmy mu

Mały kociak cudem przeżył noc po wypadku. Teraz walczy o życie. Pomóżmy mu


1 stycznia 2026 roku, tuż po 21:00, w ciemności i zimnie noworocznej nocy, niedaleko stadionu w Lubaczowie rozlegał się przeraźliwy, rozpaczliwy płacz. To wołał o pomoc mały, pięciomiesięczny kociak — leżący w kałuży własnej krwi, unieruchomiony, przerażony, skazany na samotną, powolną śmierć.
Jego pyszczek był cały zakrwawiony. Nie mógł się ruszyć. Z bólu i szoku załatwiał się pod siebie, a w jego moczu była krew. Wszystko wskazuje na to, że został potrącony przez samochód. Kierowca po prostu odjechał.
Gdyby nie osoba, która przypadkiem usłyszała jego płacz, ten maluch nie doczekałby rana.
W Lubaczowie nie było żadnej możliwości udzielenia mu pomocy o tak późnej porze. Kociak w stanie ciężkim został natychmiast przewieziony do całodobowej kliniki w Rzeszowie — to była jego jedyna szansa.
Tam okazało się, jak ogromne jest jego cierpienie:
– uraz żuchwy,
– złamana łapka i noga,
– uraz miednicy,
– pęknięte naczynko w pęcherzu powodujące krwawienie,
– do tego silny świerzb — choć przy tych obrażeniach to najmniejszy problem.
Pierwsza pomoc i badania kosztowały niemal 1.400 zł — kwotę nie do udźwignięcia dla osoby, która go znalazła. Dlatego poproszono nas o wsparcie.
Środki z ostatniego bazarku się wyczerpały, a mamy do zapłacenia kolejne faktury – dlatego ośmielamy się prosić o pomoc.
Prosimy o pomoc w opłaceniu:
– kosztów badań, zabiegów i dalszego leczenia,
– podkładów higienicznych (zużywanych w ogromnych ilościach),
– specjalistycznej karmy.
Ten kociak ma dopiero 5 miesięcy. Powinien biegać, bawić się, poznawać świat. Zamiast tego leży unieruchomiony, połamany, z bólem, którego nie potrafi zrozumieć.
Nie pozwólmy, by jego historia zakończyła się w miejscu, w którym został znaleziony — w ciemności, samotności i cierpieniu.
Każda złotówka to realna szansa na życie.
Niech dobro powraca ❤️
PS. 2 stycznia kociak trafił do kolejnej kliniki, by kontynuować diagnostykę. Dzisiejsza wizyta kosztowała 167 zł, a jutro czekają go kolejne, bardziej szczegółowe badania. Jego stan wciąż jest bardzo poważny.

Polecane wpisy