Mia z rynku


 Edit: Mimo wysiłków lekarzy i naszych, Mia nie przeżyła..Być może, gdyby pomoc przyszła wcześniej…? Prosimy- nie bądźcie obojętni na krzywdę zwierząt…
Dziś zamiast posta o szczęśliwej adopcji — kolejna tragiczna historia… Na lubaczowskim rynku znaleziono maleńkie kocie dziecko. Skrajnie wychłodzone, odwodnione, zapchlone… a przede wszystkim — z zaawansowanym kocim katarem, który zdążył już bardzo uszkodzić oczka.
🩶 Malutka dostała na imię Mia. Ma zaledwie 2,5 miesiąca.
Po wizycie u weterynarza — ostrożne rokowania. Walczymy, bo Mia bardzo chce żyć.
Nie mamy już miejsc, naprawdę. Każdy kąt jest zajęty, ale nie potrafiliśmy zostawić jej tam, gdzie los ją porzucił.
🙏 Prosimy o wsparcie — karma, żwirek, środki na leczenie — każda złotówka ma znaczenie.
I prosimy też o cud — dom tymczasowy dla Mii, kiedy tylko nabierze sił.Wszystkie koszty po naszej stronie!
Niech ta maleńka poczuje, że dobro wciąż istnieje. ❤️

Polecane wpisy